Jeśli nie bieganie, to co?

W praktyce jogi najważniejszy jest oddech. Żeby wykonać poprawnie asanę wcale nie trzeba mieć wielkich umiejętności. Nie chodzi o perfekcyjną pozycję, ale o zgranie ciała i oddechu. Ta wewnętrzna koncentracja powoduje, że umysł odsuwa od siebie wszelkie myśli i staje się cudownie pusty:). Ciało się odpręża, a po zakończonej praktyce człowiek jest po prostu spokojny i szczęśliwy.

Reklamy

Jesteśmy z Agatą różne jak ogień i woda. Widać to już na pierwszy rzut oka – ona jest ruchliwa i wesoła, ja – spokojna i poważniejsza. Dream team, idealnie się uzupełniamy. Ale nie mogłybyśmy razem ćwiczyć. Agata potrzebuje się wybiegać i wyszaleć – wyrzucić z siebie stres, zmęczenie i oczyścić umysł męcząc się jeszcze bardziej.

Ja z kolei długo nie mogłam znaleźć sportu „dla siebie”. Bieganie strasznie mnie nudziło, podobnie jak siłownia. Na nic zdały się rady koleżanek biegaczek, które proponowały słuchać dobrej muzyki albo audiobooków w trakcie ćwiczeń. Po kilku minutach biegu „odpływałam”, dekoncentrowałam się, albo dla odmiany schodziłam z bieżni, żeby posłuchać interesującego mnie kawałka książki (jestem molem książkowym!).

Sporty grupowe i kontaktowe – odpadają kompletnie. W siatkę gram jak noga, a na dodatek jestem z metra cięta, więc doskakuję co najwyżej do połowy siatki. Wrrr. Zostawał mi basen, rower i spacer. Kłopot polegał na tym, że żaden z tych sportów nie dawał mi uczucia „zresetowania”. Zamiast odpoczywać mój mózg pracował na zwiększonych obrotach i podwójnie przerabiał problemy, które chciałam wyrzucić z głowy.

Pod koniec ubiegłego roku, po serii bardzo ciężkich, traumatycznych dla mnie przeżyć, dostałam od koleżanki prezent w postaci pięciu indywidualnych lekcji z Małgosią Stanisławską z Centrum Jogi i Pilates w Gdyni. Asia, która mi ten voucher sprezentowała powiedziała: „Idź, zobaczysz, jak bardzo cię to odmieni”.

Muszę przyznać, że przeżyłam szok. Nigdy, naprawdę nigdy w życiu żaden sport nie dał mi takiego uczucia oczyszczenia umysłu i takiego wycisku fizycznego jak joga.

Dotychczas myślałam, że e… co tam… takie tam – tu się zgiąć, tam usiąść, wyprostować rękę albo stanąć na jednej nodze. Nic łatwiejszego, dziecko w przedszkolu to zrobi. To przecież nie dla mnie – w końcu to ja potrafię pocisnąć w nartach slalomowych po czarnej trasie 😉

Nic bardziej mylnego. Joga to jest dopiero wycisk! Pamiętam, że kiedy robiłam moje pierwsze Pariwrtty Trikonanasany (pozycje odwróconego trójkąta) o mało nie wybiłam sobie zębów odpadając od ściany, o którą byłam oparta 😉 Zapytałam wtedy Małgosię, czy w ogóle jest ktoś, kto potrafi zrobić tę pozycję bez podpórki, a ta zaczęła się śmiać mówiąc „zobaczysz za miesiąc!”.

No i zobaczyłam. Jest to teraz moje małe uzależnienie. Kiedy nie ćwiczę jakiś czas, moje ciało i umysł stają się bardzo ciężkie, gorzej radzą sobie z problemami, ścięgna się kurczą i gorzej śpię. Joga daje mi niesamowite uczucie lekkości i wspaniale oczyszcza umysł.

Jak to się dzieje?

IMG_3610

W praktyce jogi najważniejszy jest oddech. Żeby wykonać poprawnie asanę wcale nie trzeba mieć wielkich umiejętności. Nie chodzi o perfekcyjną pozycję, ale o zgranie ciała i oddechu. Ta wewnętrzna koncentracja powoduje, że umysł odsuwa od siebie wszelkie myśli i staje się cudownie pusty:). Ciało się odpręża, a po zakończonej praktyce człowiek jest po prostu spokojny i szczęśliwy.

IMG_3622

Bardzo fajnym wstępem do jogi jest zapisanie się na początek na kilka zajęć indywidualnych. Pozwalają one „ustawić ciało” do praktyki, bez tego naprawdę nie wiedziałabym, co znaczy „podciągnij kolana” ani „przyklej palce do maty”, a to, uwierzcie, dosyć kluczowe w trakcie ćwiczeń. Wtedy też łatwo wyrobić w sobie nawyk oddechu, o którym bardzo często się zapomina. No i przede wszystkim – poznaje się swoje ciało, jego ograniczenia i możliwości.

Od czasu moich zajęć indywidualnych praktykuję jogę sama w domu. Nie umiem jeszcze sama poprowadzić poszczególnych sekwencji tak, aby składały się w jedną, sensowną całość – ćwiczę z moimi ulubionymi joginkami na You Tube.

IMG_3616

Jeśli chcecie rozpocząć przygodę z jogą, polecam Wam Małgosię Żelazo – bardzo spokojną i zrównoważoną joginkę, która na swoim kanale prowadzi również zajęcia pilates. Jej joga dla początkujących jest naprawdę świetna!

 

Małgosię Mostowską poleciła mi właśnie Asia, dzięki której w ogóle zaczęłam uprawiać jogę. Małgosia ma wiele różnych programów, w tym dla kobiet w ciąży (sama niedawno urodziła córeczkę), ale też na bolące plecy, rozciąganie itp. Ja uwielbiam jej „Wieczorną jogę na dobry sen”, bo od zawsze mam problemy ze snem. Dzięki Małgosi uczę się wyciszać i medytować. No i lepiej zasypiam 🙂

Moją absolutną ulubienicą jest Basia Tworek #Ninja Jogi, której niezwykły uśmiech i witalność sprawiają, że chichram się nawet przy najbardziej skomplikowanych asanach, a jej Joga na Złość i Joga na Silny Core są moimi faworytami w codziennej praktyce.

 

Jeżeli potrzebujecie Jogi w pigułce, to znaczy chcecie mieć w zanadrzu kilka prostych ćwiczeń na różne dolegliwości, a na dodatek lubicie się pośmiać i nie traktujecie jogi śmiertelnie poważnie – koniecznie oglądajcie kanał Idana Kirshnera. Jego filmiki zawsze wprawiają mnie w dobry nastrój 🙂 No a filmik „Wake-up Like a Princess” nauczył mnie wstawać, a nie zwlekać się z łóżka 😉

 

No i ćwiczcie kiedy chcecie i jak chcecie. Joga nie zna wieku i ograniczeń. Jedyne, czego potrzebujesz, to mata i strój do ćwiczeń.

Namaste 🙂

IMG_3620

Pokochaj swoje zmarszczki, czyli precz z doskonałością!

Kocham swoje zmarszczki. Jestem w takim wieku, że nie muszę się ich wstydzić. Urzekają mnie zwłaszcza te wokół oczu. Są urocze, powstały od śmiania się. Czy zatem są czymś złym? Uważam, że absolutnie nie. I będę bronić swojego zdania jak niepodległości. To co w nas seksowne jest zazwyczaj subtelne i ukryte wewnątrz nas.

Uwielbiam ludzi. Ci, którymi się otaczam inspirują mnie i zachwycają. Mam wśród znajomych wiele kobiet. Większość z nich jest w dojrzałym wieku, pracują, wychowują dzieci, realizują swoje pasje. Lubię na nie patrzeć, rozmawiać z nimi, często mnie sobą zachwycają i motywują. Myślę o ich fizyczności, o tym że są piękne. Dochodzę do wniosku, że to co w nich jest wyjątkowe to właśnie naturalność. Weźmy na przykład takie zmarszczki, znienawidzona oznaka czasu wielu ludzi. Współczesny świat wymyślił na nie tysiące sposobów. Wszystkie mają jeden mianownik, walka z czasem. Za wszelką cenę chcą nam powiedzieć, że one są naszym wrogiem, że trzeba z nimi walczyć. Kremami, zastrzykami, laserami. Naprawdę? Po co?

Kocham swoje zmarszczki. Jestem w takim wieku, że nie muszę się ich wstydzić. Urzekają mnie zwłaszcza te wokół oczu. Są urocze, powstały od śmiania się. Czy zatem są czymś złym? Uważam, że absolutnie nie. I będę bronić swojego zdania jak niepodległości. To co w nas seksowne jest zazwyczaj subtelne i ukryte wewnątrz nas.

IMG_3271Sposób w jaki przekręcasz głową, iskierki w oczach kiedy czujesz się silna, spokojna, kochana. Twoje dłonie, które splatasz na kolanie podczas siadania, niesforny kosmyk opadający za czoło, muśnięty słońcem dekolt który odsłania letnia sukienka. Twoje piegi i rozjaśnione słonkiem pasemka włosów, czy zaróżowione policzki na mrozie. Tembr Twojego głosu, to jak nucisz ulubioną balladę przy gotowaniu ulubionej potrawy, Twoje wzruszenie podczas romantycznego filmu. Twój szczery uśmiech.

Aż wreszcie NAJseksowniejszy jest Twój – mózg 🙂

Twoje wartości. To w jaki sposób formułujesz myśli, jak dyskutujesz i dzielisz się emocjami i swoimi opiniami. Twoja świadomość i siła, emocjonalność, poczucie humoru. To jak postrzegasz świat i jak przyjmujesz to co przynosi Ci życie, jak traktujesz innych to co dajesz im od siebie. To kim naprawdę jesteś, o czym marzysz, czego tak prawdziwie pragniesz.

Cała reszta jest dodatkiem, dopełnieniem, wartością dodaną do wyjątkowej Ciebie. Tak to widzę i dobrze mi z tym jak cholera!

Najpiękniejsza jesteś wtedy kiedy jesteś po prostu sobą, kiedy nie musisz udawać, niczego nikomu udowadniać. Wtedy gdy masz pełną świadomość siebie, nie tracisz czasu na porównywanie się i niezdrową rywalizację. Kiedy skupiasz się na sobie i na własnym rozwoju, nad pielęgnacją nie tylko ciała, ale też duszy. Wtedy opinie innych, to co sugerują reklamy koncernów i kolorowe magazyny mogą być dla Ciebie wskazówkami, jeśli sama tak zdecydujesz, nigdy z kolei nie zdeterminują poczucia Twojej wartości, nie zmanipujują, nie osłabią Ciebie.

Puszczam do Ciebie oko i mówię, nie ważne tak naprawdę ile masz lat –  jesteś w najlepszym możliwym dla siebie wieku! ???? Ogłaszamy wszem i wobec: Precz z doskonałością! Czas na bycie sobą!

 Agata