Zupa dyniowa – szybka i rozgrzewająca.

Wracam do domu i juz wiem, że właściwie nie będę miała za dużo czasu na zrobienie obiadu, bo za półtorej godziny muszę zawieźć syna na trening do Gdańska. Mogłabym zrobić szybki makaron z łososiem, pomidorkami i kaparami, ale jakoś nie mam na to dzisiaj ochoty.

W międzyczasie dzwoni moja córka: „Mamoooo, zrobisz zupę dyniową?”

No jasne, że zrobię! To jest szybkie, zdrowe i przesmaczne danie, a na dodatek potrzeba naprawdę niewiele czasu, żeby je ugotować:). W zimie mam zawsze 1-2 dynie schowane w składziku na takie właśnie szybkie dania.

Na 4 miski zupy potrzebujesz:

  • 1 niewielką dynię Hokkaido (lub piżmową, jeśli się spieszysz i nie lubisz obierać grubej skóry)
  • 1 cebulę
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 50 g masła
  • 700 ml bulionu warzywnego
  • 200 ml śmietany 12% (plus kilka łyżek do dekoracji)
  • pół łyżeczki brązowego cukru
  • pół łyżeczki soli
  • szczypta pieprzu
  • szczypta cynamonu
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • trochę soku z cytryny
  • kilka kropli oleju z pestek dyni
  • kilka kromek razowego (lub innego) chleba
  • garnek z grubym dnem
  • blender

p1062782

Wpadam do domu i od razu nastawiam wodę na bulion. Czasami mam własny bulion warzywny (zredukowany i zamrożony w kostkach leży w zamrażalniku w oczekiwaniu na takie właśnie okazje), albo używam ekologicznych bulionów w kostkach kupionych w sklepach ze zdrową żywnością – zawsze zwracam uwagę na to, żeby w takich kostkach nie było konserwantów i oleju palmowego niepewnego pochodzenia.

Szybko ścieram na tarce korzeń imbiru, kroję na drobne kawałeczki cebulę z czosnkiem i wrzucam to wszystko do garnka z grubym dnem. Podsmażam chwilkę na maśle, a na to wrzucam obraną ze skóry i pokrojoną na kawałki dynię i duszę aż do miękkości (około 15 minut). Do podduszonej dyni wlewam gorący bulion i gotuję jeszcze kilka minut, aż dynia będzie naprawdę miękka.

p1062788

W międzyczasie kroję chleb na kosteczki i wrzucam na patelnię, żeby zrobić piękne grzanki 🙂

Ugotowaną zupę blenduję na gładki krem dodając powoli śmietanę, a potem rozlewam do miseczek:)

Na zupę nakładam kleks śmietany, grzanki i kilka kropli oleju z pestek dyni.

Gotowe!

p1062802

Ta zupa jest naprawdę wspaniałą opcją na zimowe wieczory. Bardzo lubię ją również na śniadania – jest pożywna, ale delikatna, nie obciąża żołądka, a za sprawą imbiru doskonale rozgrzewa.

Poniżej kilka ważnych informacji na temat dyni piżmowej. Pamiętajcie, że podobne właściwości mają również inne odmiany tego wspaniałego warzywa:)

Jedna szklanka dyni piżmowej zawiera 6,6 g błonnika. Ze względu na zawartość błonnika dynia piżmowa dobrze wpływa na pracę jelit. Zapobiega zatwardzeniom i zapaleniom jelit. Oznacza to również, że włączanie do diety dyni piżmowej redukuje ryzyko wystąpienia raka, cukrzycy, nadwagi, chorób naczyniowych. Dieta bogatoresztkowa przyczynia się do utrzymania właściwego poziomu ciśnienia krwi i cholesterolu, utraty wagi u osób zmagających się z otyłością.

Dynia piżmowa zawiera duże ilości witaminy A i C. Witamina A przyczynia się do poprawy funkcjonowania i wyglądu skóry i włosów. Witamina A jest niezbędna do produkcji sebum, które odpowiada m.in. za poziom nawilżenia włosów.

200 g dyni piżmowej zawiera około 50% zalecanej dziennej dawki witaminy C, która jest budulcem kolagenu, jednego z najważniejszych składników organizmu, odpowiadającego za gęstość, elastyczność i jędrność skóry. Dzięki niemu komórki mają zdolność odnawiania się.

p1062806

Dynia zawiera potas, który ma pozytywny wpływ na utrzymanie właściwego poziomu ciśnienia krwi. Dzienne spożycie potasu zalecane przez Światową Organizację Zdrowia to 3,510 mg. By zachować właściwy poziom ciśnienia tętniczego, należy przyjmować odpowiednio duże dawki potasu, obniżając jednocześnie ilość sodu w pożywieniu. Wysoki poziom potasu redukuje ryzyko udarów, zawałów i chorób żył.

Dynia piżmowa zawiera beta-karoten, który nadaje jej pomarańczowy kolor. Barwnik ten jest antyoksydantem, który znacząco obniża ryzyko raka. Miłośnicy karotenoidów, w tym beta-karotenu, są również mniej narażeni na zachorowanie na raka jelita grubego.

Same widzicie, że jest to naprawdę wartościowe danie, a na dodatek bardzo szybkie do zrobienia. Gwarantuję Wam, że uzależnicie się od tej zupy:)

Ania

PS. A tak wygląda zadowolona i najedzona kobieta sekundę po opróżnieniu miski zupy 😉

img_1287

Warszawski sen – czyli weekend w Stolicy :)

Naprawdę? W Warszawie? – spytała nas koleżanka. No tak. My, kobiety z Trójmiasta lubimy pojechać odpocząć do Warszawy, bo dla higieny umysłu warto raz na jakiś czas pojechać do Stolicy.

WEEKENDOWY RELAKS W … WARSZAWIE

Naprawdę? W Warszawie? – spytała nas koleżanka. No tak. My, kobiety z Trójmiasta lubimy pojechać odpocząć do Warszawy, bo dla higieny umysłu warto raz na jakiś czas pojechać do Stolicy.

Akurat zaczął się weekend majowy i wyjechaliśmy w sobotę po południu, żeby uniknąć największych korków. Dopiero na trasie przypomniało się nam, że korki co prawda i tak są, ale w drugą stronę – nad morze 😉 Oczywiście serdecznie współczuliśmy wszystkim kierowcom stojącym od kilku godzin na bramkach na autostradzie, jak i tym, którzy utknęli na zjeździe na Hel. No cóż. My w każdym razie mieliśmy niemal pustą drogę.

Warszawa to dla nas podróż sentymentalna. Mamy tutaj kilkoro przyjaciół, mieszkaliśmy tu kilka lat po skończeniu studiów i od zawsze bardzo lubiliśmy to miasto. Co roku przyjeżdżamy całą rodziną na majówkę do Józefosławia, żeby się prawdziwie zrelaksować: w gronie przyjaciół, przy przepysznym grillu i lampce wyyyybornego wina.

W niedzielę rano bierzemy szybki prysznic, malujemy oko i błyskawicznie lądujemy w Koszykach, które po przeprowadzonym kilka lat temu remoncie zyskały status miejsca absolutnie kultowego.  Na miejscu ciężko nie przyznać racji – Koszyki są faktycznie piękne. Architektura i historyczne detale hali zostały zachowane, a nowoczesne stoiska i restauracje wpisują się w urodę tego miejsca. Chciałoby się tylko, żeby nie było tak snobistycznie, ale cóż – Warszawa rządzi się swoimi prawami. 🙂

DSC_1171

Wejście do Hali Koszyki

DSC_1152

Pijemy kawę przy głównym barze – w hali jest dość ciemno, ale z górnych okien wpadają do środka promienie słońca, które punktowo rozświetlają wnętrze. 
Naszyjnik Agat – znajdziesz tutaj, T-shirt Lena, spódnica Sonia – całość EVERYDAYOFFICIAL

Z Koszykowej idziemy spacerkiem na Mokotowską, na której swoje butiki mają między innymi Lidia Kalita, Robert Kupisz i L37, których buty po prostu uwielbiamy i kibicujemy w rozwoju tej polskiej marki. Po wielu latach nieobecności w Warszawie ulica Mokotowska pokazuje jak bardzo zmienia się rynek mody w Polsce – kiedyś można było tam kupić ubrania prawie wyłącznie zagranicznych marek, dzisiaj natomiast mamy się naprawdę czym chwalićJI niech tak zostanie. 🙂

Z Mokotowskiej przechodzimy przez Plac Trzech Krzyży i kierujemy się na Mysią 13, gdzie znajduje się kilkupiętrowy Concept Store z butikami @Orska, @Balagan Studio, @cos, @MUI itd. Tutaj utykamy na dobre i dopiero telefon od przyjaciół przypomina nam, że trzeba wracać, bo grill już rozgrzany.

DSC_1203

Paryż? Nie – Warszawa! Mówi się, że każdy „Warszawski Słoik” nie lubi tego miasta. Ja, choć od dawna już zabrałam swoje ogórki i pojechałam z nimi do Trójmiasta – podziwiam to miasto. Kiedyś zniszczone przez wojnę i komunizm – dzisiaj na nowo kwitnie.

Mimo ponagleń zatrzymujemy się na dłużej w butiku @ORSKA. Od lat z uwagą obserwuję rozwój Ani Orskiej i kibicuję jej z całego serca. Uwielbiam jej biżuterię – czasami mocną, przeskalowaną, niemal męską, a czasami delikatną i lekką. Bardzo lubię pierwsze wzory Ani – bransolety z linki żeglarskiej zamykane na szekle. Proste i piękne, do dzisiaj można je kupić w butikach Ani. Mnie od dawna fascynują naszyjniki ORSKA – każdy z nich jest inny, każdy ma swoją historię.

DSC_1237

Naszyjnik Rundo znajdziecie na stronie www.orska.pl

Po południu spotykamy się z @dobremaniery24, który oprócz dobrych manier (wiadomo) przynosi ze sobą aromatyczny gruziński chleb PURI, idealnie pasujący do grillowanych warzyw. Ten przepyszny, lekki, o chrupiącej skórce placko-chleb ma niesamowity smak, który jest różny w zależności od pieca i drewna zastosowanego do jego wypieku. Piecze się go w specjalnych piecach TONO – wysokich i stożkowatych, a chlebki przykleja się do jego wewnętrznych ścianek. Kiedy chleb zaczyna się od nich odklejać – znaczy, że nadaje się do wyjęcia i zjedzenia, ma się rozumieć.

DSC_1258

chlebek PURI z gruzińskiej piekarni MARUKYAN przy Alei KEN 47 w Warszawie

 

DSC_1253
Grillowane warzywa, wino, chlebek, dobrze towarzystwo – czego chcieć więcej?

Nie napiszę, ile wypiliśmy wina i o której zakończył się wieczór, bo nikt już nie patrzył na zegarki. Jedni rozmawiali o życiu, a inni omawiali epizody (i to wcale nie te najważniejsze:) serialu Star Trek. Ważne, że się spotkaliśmy, bo o to w całym naszym wyjeździe chodziło: o przyjaźń i czas dla bliskich, nawet, jeśli nie są najbliższą rodziną. 🙂

Anna