My, pokolenie lat 80-tych

Przez większość życia zmuszałam siebie do grania ról, udawania zadowolenia. Tak trzeba, powtarzałam sobie i to nawet wtedy gdy czułam, że nie jest to dla mnie dobre. Nauczona odpuszczania i ustępowania do dzisiaj trudno radzę sobie z asertywnością, w której ćwiczenie wkładam ostatnio sporo energii. O innych umiałam się bić od zawsze, za to siebie? – pozostawiałam gdzieś na szarym końcu. Dlaczego? Ponieważ wszelkie objawy zdrowego egoizmu potrafiłam w sekundzie stłumić wyrzutami sumienia i skarcić się za myślenie o sobie.

Urodziłam się w latach osiemdziesiątych. Mieszkałyśmy z mamą, babcią i ciocią w małym M3 w bloku z wielkiej płyty. Mam różne wspomnienia z dzieciństwa: urywki piosenek Zbigniewa Wodeckiego i Zdzisławy Sośnickiej w „Koncercie życzeń”, Tony Halik i Elżbieta Dzikowska z „Pieprz i Wanilia”, pierwsze radio ze wzmacniaczem i melodię „I’m Bad” Michaela Jacksona. Zapach wakacji, szum morza, smak brudnych jabłek z „grandy”, potargana wyjściowa sukienka i buty z plastiku utopione w krowim placku na łące. Byliśmy zwykłymi dziećmi, nie mieliśmy własnych pieniędzy, smartfonów, komputerów, telewizorów czy game boxów. Ba, nawet sami byliśmy pilotami do czarno-białych telewizorów. Babcia krzyczała z wersalki: Aga przełącz kanał na dwójkę! I cóż było robić, przełączałam, nawet kilka razy pod rząd. Na „Niewolnicę Izaurę” pustoszały wszystkie alejki i place zabaw….. Takie to były dziwne czasy…….
Nie mieliśmy kart kredytowych, galerii handlowych, ani nawet internetu, nie robiliśmy selfie, ani instastory, nie pisaliśmy blogów, co najwyżej zwierzaliśmy się z miłosnych zawodów w skoroszycie o szarych, makulaturowych kartkach, chowanych pod poduszką. Piliśmy oranżadę z warzywniaka w woreczku, w który wkładało się słomkę, rarytasem były gumy Donalds, a fast foodami dmuchany ryż i prażynki ziemniaczane. Nikt z nas wtedy nie liczył kalorii, ani nie analizował składów. Za to mieliśmy siebie, mieliśmy czas, mieliśmy marzenia. Wakacje spędzałam w zakomarzonym lesie w domku z dykty bez ubikacji, a szczczytem moich marzeń była Barbie z Pewexu, trampki z czechosłowacji i paletka do batmingtona 😊 koniecznie czarna.
Oprócz nostalgii, która czuję na wspomnienie wszystkiego powyższego niestety w pamięci mam również rzeczy, które w dzieciństwie traktowałam jak konieczność, prawo, zasadę, a dzisiaj z politowaniem kiwam głową i wzdrygam się na samą myśl. Otóż wpajano nam pewnego rodzaju bezkompromisową „karność” i zależność wobec dorosłych, przełożonych, nauczycieli etc. Nie wolno nam było mieć własnego zdania, (zwłaszcza odmiennego), dyskutować, podważać autorytetu, zadawać trudnych pytań, Broń Boże śmiać się, wiedzieć więcej, analizować i podejmować samodzielnie decyzje. Generalnie co do zasady wszyscy dorośli mieli rację i to tak zupełnie bez logicznego wytłumaczenia. Tak, bo tak…. Wiedzieli co dla nas jest najlepsze. Najważniejsza była punktualność, stopnie w szkole, zdobyty dyplomy i skończone uczelnie, które definiowano jako sukces lub jego brak. Nikt nie interesował się za bardzo tym kim jesteśmy, jakie są nasze uczucia i czego tak naprawdę chcemy. A my? Genialnie graliśmy wyznaczone nam rolę.

andrei-lazarev-706912-unsplash
Będąc już dorosłą, dojrzałą kobietą posiadająca własne dzieci wreszcie wyraźnie dostrzegłam jaki wpływ wywarło na mnie takie wychowanie i jak do dzisiaj wyryte w mojej świadomości zasady potrafią determinować moje wybory, postawy, zachowania, a nawet uczucia i to często nieświadomie.
Przez większość życia zmuszałam siebie do grania ról i udawania zadowolenia. Tak trzeba, powtarzałam sobie i to nawet wtedy gdy czułam, że nie jest to dla mnie dobre. Nauczona odpuszczania i ustępowania do dzisiaj trudno radzę sobie z asertywnością, w której ćwiczenie wkładam ostatnio sporo energii. O innych umiałam się bić od zawsze, za to siebie? – pozostawiałam gdzieś na szarym końcu. Dlaczego? Ponieważ wszelkie objawy zdrowego egoizmu potrafiłam w sekundzie stłumić wyrzutami sumienia i skarcić się za myślenie o sobie.
Życie pokazało mi jak potężna i niszczycielka jest to maszyna… stworzona do destrukcji, bo spełnianie oczekiwań jest niczym noszenie za małych butów. Uwierają Cię, krew się leje ale dalej wciskasz je na nogi. Deformują Ci stopę i spowalniają chodzenie, ale uparcie wciąż je nosisz….Tylko po co?
Jakiś czas temu Ania napisała tekst o mądrym rodzicielstwie, o dawaniu marginesu na błędy, o samodzielności i decyzjach, których konsekwencje ponosi jedynie ten, który je podjął. I wiecie co? Właśnie tego w latach mojego dzieciństwa mi brakowało.

W czasie, kiedy zdawałam egzamin do szkoły średniej, mama nie pozwoliła mi iść do technikum bo chciała koniecznie żebym skończyła liceum. No to skończyłam i zdałam maturę. Później musiałam podjąć ważną dla siebie decyzję – co dalej? Zasadniczo nie wiedziałam i wybór padł trochę na chybił-trafił. Poszłam na studia – szalenie modne wówczas „zarządzanie”. Masa ludzi wtedy chciała zarządzać lub coś reklamować. Skończyłam najpierw studia licencjackie, a później magisterkę. Fajne to były czasy, jednak żyliśmy od egzaminu do egzaminu. I nadal trochę bez celu.

priscilla-du-preez-234138-unsplash

Pierwsze rozczarowanie przyszło tuż po odebraniu dyplomu. Wyszliśmy na rynek pracy, z dumnymi tytułami, ale nie umiejąc praktycznie nic. Bez poczucia, co chcemy robić i kim naprawdę być. Nikt nas nigdy o to nie zapytał. W moim rodzinnym mieście żartowano, ze jak rzucisz kamieniem, to na pewno trafisz w k…ę lub magistra.

Kiedy po raz pierwszy weszliśmy na rynek pracy, okazało się że nikt nie chce nas zatrudnić, ani nam godziwie zapłacić. Przeszłam przez staże, umowy śmieciowe i dziwne kawałki etatów. Moja pierwsza pracodawczyni koncertowo z uśmiechem na ustach robiła mnie w balona. Przez długi czas bałam się odezwać. Dużo ode mnie starsza kobieta, z pozycji szefa ciągle wymyślała nierealne plany, oczekiwała poświęceniu i wiecznie powtarzała, że traktuje mnie jak własną „córkę”. Justynie, która pracowała przede mną mówiła to samo, a później jak skończył się płatny z UP staż wysłała na urlop, a następnie pod byle pretekstem – zakończyła współpracę. Nigdy nie zapomnę tego dnia kiedy dała mi do ręki ulotki i kazała rozdawać ludziom na przystankach. To wtedy powiedziałam sobie wewnętrznie pierwszy raz „nie”. Nie po to przecież studiowałam tyle lat! Widziałam to wszystko, wewnątrz czułam odrazę, ale tkwiłam tam trochę, ponieważ myślałam o tym, że to moja pierwsza praca i bardzo skutecznie blokował mnie zaciągnięty w dzieciństwie hamulec – starszych i przełożonych należy szanować. Dzień, w którym położyłam jej na biurku wypowiedzenie był cudownie błogi. Jej mina? Bezcenna! Nagle z „córki” stałam się wrogiem nr 1, przecież nie miałam prawa odejść. Życie dało mi cenną lekcję (jedną z wielu) i zrozumiałam, że warto słuchać swojej intuicji. Od początku przecież wyczuwałam zamiary tego człowieka, widziałam jak manipuluje ludźmi. Do dzisiaj żałuję, że nie miałam wtedy odwagi powiedzieć jej tego wprost.

Jak myślę dzisiaj o tym to zastanawiam się, co na moim miejscu zrobiłaby moja córka? Jestem pewna, że natychmiast rzuciłaby papierami, powiedziała otwarcie, co o tym myśli i zgłosiła niecny proceder wykorzystywania stażystów przez panią J do urzędu pracy. A ja? Byłabym z niej bardzo dumna!

Agata

rawpixel-1061390-unsplash

B’apka czyli 10 aplikacji na telefon bardzo przydatnych kobiecie w codziennym życiu.

Umówiłam się niedawno z Agatą w Gdyni. Czekam na nią już dłuższą chwilę i jestem trochę zdziwiona, bo zazwyczaj to ja się haniebnie spóźniam, a tutaj czas mija, a jej nie ma… W końcu wpada do mnie wściekła jak osa i klnie od wejścia: „Czy Ty wiesz, że wszystkie parkometry zepsute i biegałam jak ten osioł po okolicy, żeby zapłacić za auto?!” Patrzę na nią ze zdziwieniem i pytam: „A to ty nie masz aplikacji do parkowania?”

Agata zaczęła się śmiać jak szalona i powiedziała: „Anka, ty masz na wszystko aplikacje, musisz o tym napisać tekst!”

No to piszę:)

Umówiłam się niedawno z Agatą w Gdyni. Czekam na nią już dłuższą chwilę i jestem trochę zdziwiona, bo zazwyczaj to ja się haniebnie spóźniam, a tutaj czas mija, a jej nie ma… W końcu wpada do mnie wściekła jak osa i klnie od wejścia: „Czy Ty wiesz, że wszystkie parkometry zepsute i biegałam jak ten osioł po okolicy, żeby zapłacić za auto?!” Patrzę na nią ze zdziwieniem i pytam: „A to ty nie masz aplikacji do parkowania?”

Agata zaczęła się śmiać jak szalona i powiedziała: „Anka, ty masz na wszystko aplikacje, musisz o tym napisać tekst!”

No to piszę:)

Faktycznie korzystam na co dzień z kilku bardzo przydatnych aplikacji. Pierwszą z nich jest

mobiparking

MOBIPARKING, a właściwie aplikacja SKY CASH daje możliwość opłacania miejsca parkingowego właściwie w każdym mieście w Polsce, które posiada parkometry. Nie musisz już dbać o drobne do parkometru, wystarczy, że ściągniesz aplikację, zasilisz konto jakąś kwotą i wprowadzisz numer rejestracyjny swojego auta. Kiedy zatrzymasz się w strefie parkowania – wystarczy, że włączysz opcję parkowania w telefonie i możesz wyjść z auta. Acha – bardzo ważne! Musisz mieć na szybie naklejkę MOBIPARKING, albo przynajmniej kartkę z takim napisem, inaczej auto będzie traktowane jak pojazd bez opłaconego postoju.

Ja lubię tę aplikację za dokładne wyliczenie czasu parkowania – płacisz tylko za faktyczny czas postoju i nie martwisz się, że zapłaciłaś za mało, albo że musisz biec po kolejny bilet parkingowy, bo czas ucieka, a Ty ciągle stoisz przed półką z winami nie mogąc się zdecydować, które wybrać na wieczorne spotkanie z przyjaciółką.

No właśnie. Niełatwo wybrać dobre wino. Niektórzy mają szczęście znać bardzo fajnego sommeliera, który w weekendy urzęduje w Auchan i świetnie dobiera przepyszne wina, które nie kosztują milion monet. Dla tych, którzy nie mają takich znajomości powstała aplikacja

biały t-shirt (lub koszula)

VIVINO to najfajniejsza aplikacja ever. Koooocham dobre wino i lubię je zwłaszcza do posiłku. Dobrze dobrane podkreśla smak potraw i sprawia, że spotkanie z przyjaciółmi nie kończy się bólem głowy następnego dnia spowodowanym alkoholem kiepskiej jakości.

Nie jestem jednak znawcą i przyznam, że chociaż mam już jako taką wiedzę i posmakowałam juz trochę różnych szczepów, to stojąc przed półką pełną różnych butelek zawsze zastanawiam się nad wyborem – będzie smaczne, czy wyląduje w spiżarce jako dodatek do gulaszu?

Na szczęście to właśnie fantastyczny sommelier poradził mi zainstalowanie tej aplikacji – w razie, gdybym nie spotkała go w sklepie 🙂

Znajdziesz w niej najlepsze wina w różnych przedziałach cenowych, posegregowane według szczepów, albo polecane do konkretnych potraw. Ale przede wszystkim – MOŻESZ ZROBIĆ ZDJĘCIE! Nie, nie selfie 🙂 Możesz zrobić zdjęcie etykiety na butelce i przesłać do aplikacji. Ona wtedy porówna z setkami zdjęć innych użytkowników i odpowie Ci, jak inni oceniają to wino i jaka jest jego przybliżona cena.

Musze przyznać, że działa to bardzo fajnie. Przede wszystkim – dostajesz informację od innych użytkowników, którzy piszą, czy wino im smakowało i wiesz ile powinno kosztować. Z doświadczenia wiem, że całkiem dobre wina, to te, które mają powyżej 3,3 gwiazdek:)

Acha, nie zapomnij też ocenić wybranego przez siebie wina.

Jak już jesteśmy przy winie – czy wiecie, że wino, nawet najlepsze, bardzo odwadnia? Kto pamięta o wypiciu szklanki wody co dwie – trzy godziny? Ja nie, a co najgorsze – nie piję w zimie chłodnej wody, bo po prostu nie lubię i robi mi się od niej jeszcze bardziej zimno.  O zrobieniu sobie naparu z imbirem i cytryną zapominam tym bardziej, więc przypominajka w formie aplikacji DRINK WATER REMINDER jest naprawdę na wagę złota.

biały t-shirt (lub koszula)-3

Od kiedy ją zainstalowałam (prawie) pilnuję dziennego dziennego nawadniania – chociaż  wciąż nie przekonałam się do picia samej wody w zimie;) Takich aplikacji na telefon jest sporo do pobrania, ja akurat polubiłam właśnie tę, ale na pewno możecie dopasować coś do swoich potrzeb.

Jak już piszę o piciu wina i jedzeniu to nasuwa mi się od razu aplikacja TRIPADVISOR, która znacząco ułatwia podróżowanie, ale nie tylko…

biały t-shirt (lub koszula)-4

Pozwoli Ci również znaleźć fajne restauracje w miejscu, do którego się wybierasz (możesz sobie wybrać dokładny obszar twojego pobytu, rodzaj kuchni i nawet zakres cen). Pod wybranym obiektem będziesz mogła nawet przeczytać wszystkie recenzje knajpki:) My w ten sposób znaleźliśmy w Pisie miniaturową knajpkę z kanapkami I PORCHI COMODI i nie były to zwykłe kanapki, tylko coś niebiańskiego: przepyszny miejscowy chleb z dodatkami wspaniałych wędlin, past, oliwy i mnóstwa pyszności. Na co dzień nie przepadam za mięsem, ale tam miałam ochotę zjeść wszystkie wędliny z lady!

Tripadvisor pomoże Ci także znaleźć miejscowe atrakcje, pokaże co i o której godzinie jest otwarte, a także ceny biletów wstępu i drogę dojścia na miejsce. Ja bardzo chętnie szukam hoteli i apartamentów przez tę aplikację, chociaż najczęściej korzystam z BOOKING.COM.

Kiedy jestem za granicą zazwyczaj wynajmuję apartamenty, żeby mieć możliwość ugotowania małego posiłku, lub po prostu zjedzenia śniadania bez biegania po okolicy w poszukiwaniu knajpki z kawą i bagietką:) Lubię miejscowe specjały. Kupuję na miejscowych targach i w małych sklepikach. O ile na targu mogę kupić same świeże warzywa o tyle w sklepie spożywczym regularnie używam aplikacji

biały t-shirt (lub koszula)-5

która znacznie ułatwia mi życie, bo nie kupuję niczego, co ma w składzie olej palmowy, syrop glukozowo-fruktozowy i konserwanty. ZDROWE ZAKUPY to dla mnie najlepszy wybór, bo nie znoszę spędzać czasu w sklepie czytając wszystkie etykietki.

Kiedy nie bardzo wiesz, co oznaczają znaczki na etykiecie, skanujesz kod kreskowy, jakbyś robiła zdjęcie i po chwili pojawia się czytelny, jasny opis danego produktu wraz z  informacjami o składzie i ostrzeżeniami gdy jakiś składnik jest niezdrowy. W bazie  aplikacji znajduje się ponad 80 tysięcy produktów, a niektóre nawet powiązano z innymi, przez co program może nam podpowiedzieć zdrowe zamienniki.

 Niedawno Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, z którego wynika, że przeciętny Polak zjada rocznie średnio 2 KG dodatków do żywności takich jak konserwanty, ulepszacze, słodziki, emulgatory, wzmacniacze smaku czy sztuczne barwniki. Straszne. Nietrudno się domyśleć, że najbardziej uderza to w nasze dzieci, które w szczególny sposób podatne są na wszelkie reklamy i kolorowe, nęcące etykiety. Niektóre produkty zawierają tak wielką liczbę wszelkiego rodzaju dodatków, że czasem zastawiam się, czy to jeszcze jest jadalne? Warto wiedzieć, że w Unii Europejskiej dopuszczono do obrotu ponad 330 różnych dodatków do żywności (w Polsce dzienne limity spożycia określono dla 200 składników). Warto wiedzieć co się je i kupuje, gdyż im więcej polepszaczy składu żywności tym większe ryzyko alergii pokarmowych oraz chorób, w tym nowotworowych! Więc jeśli nie masz pewności, czy dany produkt jest w porządku zeskanuj go aplikacją 😉

Kiedy idę na zakupy lubię mieć dokładną listę, żeby nie chodzić dwa razy, bo zazwyczaj zapominam kluczowego składnika obiadu. Po drugie – lista pomaga kupować tylko najpotrzebniejsze rzeczy, co przekłada się na mniejszą ilość śmieci i nie marnowanie jedzenia. To naprawdę duży problem współczesnego świata i niestety nie omija Polski. Ubiegłoroczny raport Federacji Banków Żywności pokazuje, ze czteroosobowa rodzina wyrzuca miesięcznie jedzenie o wartości około 200 zł. W czołówce znajdują się warzywa i owoce, a głównym czynnikiem marnowania żywności jest przegapienie terminu przydatności do spożycia.

Żeby więc kupować odpowiedzialnie warto iść do sklepu z dokładną listą. Co z tego, kiedy już kilkakrotnie udało mi się ja zgubić wyciągając na przykład rękawiczki z kieszeni? Potem chodziłam po sklepie jak dziecko we mgle próbując przypomnieć sobie, czy mam w domu cebulę… Dlatego zawsze używam aplikacji

biały t-shirt (lub koszula)-8

SHOPIE czyli po prostu LISTA ZAKUPÓW to intuicyjna apka, w której masz podział na kategorie podobnie jak w każdym sklepie: nabiał, pieczywo, warzywa itd. po kliknięciu w kategorię pojawia się naprawdę długa lista artykułów, które dodajesz do swojej listy zakupów. W sklepie odhaczasz rzeczy wrzucone do koszyka i masz z głowy. Możesz sobie dodatkowo tworzyć własne listy, na przykład pod Twoje ulubione przepisy. To opcja dla leniwych (to znaczy dla mnie i Agaty 😉

Wiecie już, że jestem leniwa i stosuje strategię za (chwilę). Sport jednak kocham od najmłodszych lat. Mam to po moim tacie. Jestem w nim całkiem niezła o ile wpadam w rytm systematyczności, której ciągle mi w życiu brakuje.

biały t-shirt (lub koszula)-6

ENDOMONDO to aplikacja nie tylko dla sportowców, ale powstała również z myślą o osobach takich jak ja. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich aktywnych ludzi, którzy chcą popracować nad swoimi osiągnięciami lub po prostu mierzyć własne wyniki. Program umożliwia monitorowanie aktywność 50 dyscyplin sportowych od biegania po jazdę konną. Myślę, że z odpowiednim nastawieniem może naprawdę motywować do ruszenia czterech liter z kanapy. ENDOMONDO zapisuje Twoją codzienną aktywność i pokazuje na bieżąco postępy i wyniki. Naprawdę warto!

Jak wiecie – prawie rok temu Agata przeprowadziła się z Krakowa do Trójmiasta i w związku z tym specjalnie dla Was napisała o aplikacji

biały t-shirt (lub koszula)-7

która baaardzo ułatwiała jej życie zaraz po przeprowadzce:

GOOGLE MAPS uwielbiam i używam codziennie. Zwłaszcza po przeprowadzce do innego miasta wyładowany telefon wzbudzał we mnie lęk. Jak ja trafię do domu? Uzależniona od „skręć w prawo”, „skręć w lewo” etc. Jeden jedyny raz zdradziłam gogle mapsa z iphonowskimi Mapami. Anka zrywała boki, apka wyprowadziła mnie obwodnicą trójmiasta 30 kilometrów poza miejsce docelowe z uporem maniaka oznajmiając, ze oto w środku szczerego pola jestem na miejscu, czyli pod przedszkolem syna. Nigdy więcej jej nie odpaliłam. Zastanawiam się jak kiedyś używaliśmy tradycyjnych map?”

Odkąd powszechne stało się wykorzystywanie smartfonów do różnorakich operacji bankowych, płatności za zakupy online, rezerwowania hoteli itp., kwestia zabezpieczenia telefonu stała się ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Na rynku pojawiły się setki programów antywirusowych, a jednym z najlepszych z nich jest bezsprzecznie

biały t-shirt (lub koszula)-9

AVAST MOBILE SECURITY. Ta niezwykle przydatna aplikacja na telefon skutecznie chroni go przed dziesiątkami różnych zagrożeń – złośliwym oprogramowaniem, trojanami, phishingiem, zapewnia bezpieczeństwo podczas korzystania z otwartej sieci wifi i nie tylko! Avast Mobile Security & Antivirus umożliwia również namierzanie zaginionego telefonu oraz kontrolę i zdalne usuwanie danych nawet wtedy, gdy nie mamy bezpośredniego dostępu do naszego urządzenia. Naprawdę trzeba mieć zabezpieczony telefon, zwłaszcza, że używamy niezabezpieczonych sieci wifi w kawiarniach 🙂

No dobrze, jest juz bardzo późno i trzeba kończyć ten post, bo pewnie nie macie już ochoty czytać, a ja nie będę mogła zasnąć, jeśli za późno się położę (jest prawie północ). Niestety od wielu lat mam problemy ze snem, a teraz właśnie testuje aplikację

biały t-shirt (lub koszula)-10

SLEEP CYCLE to niezwykła aplikacja, która monitoruje nasz sen i wybudza nas rano w takim momencie snu, że wstajesz rano pełna energii, zamiast zmęczona jak koń po Pardubickiej pomimo przespania całej nocy. Rejestrując cykl naszego snu dostosowuje budzik i włącza go pomiędzy fazami głębokiego snu. Nigdy nie przypuszczałam, że będę potrzebowała aplikacji do zasypiania, ale ta jest naprawdę fajna – oprócz funkcji przyjemnego budzenia ma również bardzo fajną opcję usypiania: różne dźwięki natury od odgłosów burzy po ptaki śpiewające w egzotycznym lesie. Ja uwielbiam dźwięk wody i fal, więc nastawiam pół godziny chlupotania wody i już czuję się jakbym usypiała w koi po ciężkiej wachcie 😉

Aplikację możecie testować przez miesiąc za darmo, po okresie próbnym kosztuje 55 zł na rok.

Kochani, pamiętajcie, że to nasza absolutnie subiektywna lista fajnych aplikacji na telefon. Na pewno macie swoje ulubione apki, o których my nie wiemy, napiszcie więc o nich kilka słów w komentarzu.

Ania & Agata

 

 

Zupa dyniowa – szybka i rozgrzewająca.

Wracam do domu i juz wiem, że właściwie nie będę miała za dużo czasu na zrobienie obiadu, bo za półtorej godziny muszę zawieźć syna na trening do Gdańska. Mogłabym zrobić szybki makaron z łososiem, pomidorkami i kaparami, ale jakoś nie mam na to dzisiaj ochoty.

W międzyczasie dzwoni moja córka: „Mamoooo, zrobisz zupę dyniową?”

No jasne, że zrobię! To jest szybkie, zdrowe i przesmaczne danie, a na dodatek potrzeba naprawdę niewiele czasu, żeby je ugotować:). W zimie mam zawsze 1-2 dynie schowane w składziku na takie właśnie szybkie dania.

Na 4 miski zupy potrzebujesz:

  • 1 niewielką dynię Hokkaido (lub piżmową, jeśli się spieszysz i nie lubisz obierać grubej skóry)
  • 1 cebulę
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 50 g masła
  • 700 ml bulionu warzywnego
  • 200 ml śmietany 12% (plus kilka łyżek do dekoracji)
  • pół łyżeczki brązowego cukru
  • pół łyżeczki soli
  • szczypta pieprzu
  • szczypta cynamonu
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • trochę soku z cytryny
  • kilka kropli oleju z pestek dyni
  • kilka kromek razowego (lub innego) chleba
  • garnek z grubym dnem
  • blender

p1062782

Wpadam do domu i od razu nastawiam wodę na bulion. Czasami mam własny bulion warzywny (zredukowany i zamrożony w kostkach leży w zamrażalniku w oczekiwaniu na takie właśnie okazje), albo używam ekologicznych bulionów w kostkach kupionych w sklepach ze zdrową żywnością – zawsze zwracam uwagę na to, żeby w takich kostkach nie było konserwantów i oleju palmowego niepewnego pochodzenia.

Szybko ścieram na tarce korzeń imbiru, kroję na drobne kawałeczki cebulę z czosnkiem i wrzucam to wszystko do garnka z grubym dnem. Podsmażam chwilkę na maśle, a na to wrzucam obraną ze skóry i pokrojoną na kawałki dynię i duszę aż do miękkości (około 15 minut). Do podduszonej dyni wlewam gorący bulion i gotuję jeszcze kilka minut, aż dynia będzie naprawdę miękka.

p1062788

W międzyczasie kroję chleb na kosteczki i wrzucam na patelnię, żeby zrobić piękne grzanki 🙂

Ugotowaną zupę blenduję na gładki krem dodając powoli śmietanę, a potem rozlewam do miseczek:)

Na zupę nakładam kleks śmietany, grzanki i kilka kropli oleju z pestek dyni.

Gotowe!

p1062802

Ta zupa jest naprawdę wspaniałą opcją na zimowe wieczory. Bardzo lubię ją również na śniadania – jest pożywna, ale delikatna, nie obciąża żołądka, a za sprawą imbiru doskonale rozgrzewa.

Poniżej kilka ważnych informacji na temat dyni piżmowej. Pamiętajcie, że podobne właściwości mają również inne odmiany tego wspaniałego warzywa:)

Jedna szklanka dyni piżmowej zawiera 6,6 g błonnika. Ze względu na zawartość błonnika dynia piżmowa dobrze wpływa na pracę jelit. Zapobiega zatwardzeniom i zapaleniom jelit. Oznacza to również, że włączanie do diety dyni piżmowej redukuje ryzyko wystąpienia raka, cukrzycy, nadwagi, chorób naczyniowych. Dieta bogatoresztkowa przyczynia się do utrzymania właściwego poziomu ciśnienia krwi i cholesterolu, utraty wagi u osób zmagających się z otyłością.

Dynia piżmowa zawiera duże ilości witaminy A i C. Witamina A przyczynia się do poprawy funkcjonowania i wyglądu skóry i włosów. Witamina A jest niezbędna do produkcji sebum, które odpowiada m.in. za poziom nawilżenia włosów.

200 g dyni piżmowej zawiera około 50% zalecanej dziennej dawki witaminy C, która jest budulcem kolagenu, jednego z najważniejszych składników organizmu, odpowiadającego za gęstość, elastyczność i jędrność skóry. Dzięki niemu komórki mają zdolność odnawiania się.

p1062806

Dynia zawiera potas, który ma pozytywny wpływ na utrzymanie właściwego poziomu ciśnienia krwi. Dzienne spożycie potasu zalecane przez Światową Organizację Zdrowia to 3,510 mg. By zachować właściwy poziom ciśnienia tętniczego, należy przyjmować odpowiednio duże dawki potasu, obniżając jednocześnie ilość sodu w pożywieniu. Wysoki poziom potasu redukuje ryzyko udarów, zawałów i chorób żył.

Dynia piżmowa zawiera beta-karoten, który nadaje jej pomarańczowy kolor. Barwnik ten jest antyoksydantem, który znacząco obniża ryzyko raka. Miłośnicy karotenoidów, w tym beta-karotenu, są również mniej narażeni na zachorowanie na raka jelita grubego.

Same widzicie, że jest to naprawdę wartościowe danie, a na dodatek bardzo szybkie do zrobienia. Gwarantuję Wam, że uzależnicie się od tej zupy:)

Ania

PS. A tak wygląda zadowolona i najedzona kobieta sekundę po opróżnieniu miski zupy 😉

img_1287

10 sposobów, żeby zawsze wyglądać dobrze – zwłaszcza kiedy nie wiesz, co ubrać!

Stajesz rano przed otwartą szafą i jęczysz: „Co ja mam na siebie włożyć?”. Z półek wylewają cię ciuchy, więc nie mówisz, że NIE MASZ CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ, ale dzisiaj naprawdę nie wiesz co z czym połączyć, żeby wyglądać jak człowiek.

Znam to. Mam to przećwiczone. Dlatego napisałam mały poradnik-ratownik, do którego możesz zaglądać kiedy nie będziesz miała pomysłu na strój dnia. Kiedy więc, następnym razem staniesz rano przed szafą pamiętaj, że zawsze możesz założyć:

Biały t-shirt (lub koszula)

Każda z nas ma w szafie biały t-shirt lub białą koszulę. Ja mam pierdyliard koszulek, oczywiście wszystkie w serek – jedne taliowane, inne lekko oversize, białe, śnieżnobiałe i kremowe, z organicznej bawełny lub modalu. Wszystkie kocham i noszę przez cały rok na milion sposobów. W lecie wiążę je w supełek na biodrze do lekkich szerokich spodni, a w zimie wrzucam pod jasnoszary sweter (też w serek) – wtedy lekko wystaje spod swetra i ładnie odcina się na skórze.

Ale kiedy mam dylemat co ubrać – bez wahania zakładam t-shirt pod granatową lub czarną marynarkę i zestawiam z jasnymi jeansami w lecie i ciemnymi w zimie. Czasami marynarkę zastępuję długim szarym kardiganem, a kiedy okazja jest bardziej formalna – wyciągam żelazko i prasuję białą koszulę 🙂

Nie bójcie się ubierać eleganckiej koszuli z nieeleganckimi poszarpanymi jeansami – takie nonszalanckie zestawienie jest zawsze ciekawe: wygląda interesująco, odejmuje lat i pokazuje naszą prawdziwą naturę – w końcu wszystkie jesteśmy łobuziarami 😉

t-shirt
źródło: Pinterest

A kiedy już masz na sobie ten zestaw, pamiętaj, żeby założyć

szpilki

Cokolwiek masz na sobie – szpilki zawsze dodadzą Ci pewności siebie. Wyjątek stanowi fakt, że nie umiesz się w nich poruszać, ale wtedy ten akapit nie jest dla Ciebie 🙂

Każda, absolutnie każda kobieta wygląda świetnie w szpilkach, więc jeśli czujesz się kiepsko, masz gorszy dzień, szef Cię wkurza, albo koleżanka palnęła coś głupiego na Twój temat – załóż szpilki! Poczujesz się od razu lepiej, a twój strój nabierze od razu charakteru. Nie musisz mieć szpilek na każdą okazję – kup czarne i beżowe (ważne, żeby były wygodne!) i pamiętaj, żeby pod żadnym pozorem nie prowadzić auta w wysokich obcasach – ani to bezpieczne, ani dobre dla butów ;). Ja zawsze wkładam trampki do auta, a kiedy pracowałam na etacie – miałam pełną szufladę butów i zmieniałam je po przyjściu do pracy.

szpilki zdjęcie
źródło: Pinterest

Czy juz pisałam, żemarynarka

ratuje każdą stylizację? Klasyczna ma najczęściej granatowy lub czarny kolor i jest zapinana na jeden lub dwa guziki. Ja jednak wolę luźniejsze, dwurzędowe fasony ze złotymi guzikami, które świetnie wyglądają z wąskimi spodniami i maskują wszelkie niedoskonałości figury. Od kilku sezonów modna jest marynarka w kratkę, ale jeśli nie przepadasz za wzorem w kratę – wybierz gładką tkaninę. Na lato polecam białą wersję, wtedy można do niej zakładać również krótkie spodenki.

marynarki
źródło: Pinterest

bezowy płaszcz

To must have w każdej szafie. Bez względu na porę roku doskonale podkreśla każdą stylizację. Możesz założyć na siebie cokolwiek, ale jeśli na wierzch narzucisz beżowy płaszczyk – będziesz zawsze dobrze ubrana. Ja mam w szafie kilka fasonów i odcieni tego klasyka – od trencza po wełniany i cieplutki TAKE CONTROL z naszej zimowej kolekcji i noszę je w zależności od zmieniających się pór roku.

camel coat
źródło: Pinterest, w lewym dolnym rogu płaszcz TAKE CONTROL

czerwona szminka

Kto mnie zna ten wie, że mam chyba ze dwadzieścia szminek o różnych odcieniach czerwieni. Upycham je we wszystkich torebkach, kieszeniach od płaszczy i marynarek, a nawet w spodniach. Szminki to moja urodowa słabostka. Mam swoje ulubione typy jak na przykład trwała, pięknie napigmentowana i kremowa pomadka MAYBELLINE nr 965 (Siren in Scarlet), która ma genialny kolor czerwieni pasujący zarówno brunetkom jak i blondynkom. Mam też totalne wpadki, jak ta z Inglota, która miała być trwałą pomadką, ale ktoś chyba przesadził z recepturą, bo zastyga na ustach jak skorupa, wysusza naskórek i na dodatek jest nie do zmycia.

Dla mnie szminka stanowi nieodłączny element codziennego stroju. Kiedy nie mam czasu na makijaż, kiedy czuje się kiepsko, albo mam po prostu gorszy dzień – nakładam trochę podkładu i maluję usta. Dobrze dobrany odcień rozświetla twarz i nadaje jej charakteru. Ponieważ jestem szarą blondynką o jasnej oprawie oczu to brak makijażu sprawia, że nie mam twarzy 😉 i szminka w tej sytuacji jest idealnym rozwiązaniem. Acha – zastępuje mi też róż do policzków.

red lipstick
źródło: Pinterst

sukienka

Jeśli nie wiesz, co na siebie włożyć – wybierz sukienkę. To teraz najmodniejszy element garderoby i pewnie każda z nas ma kilka różnych w szafie. Można je różnie stylizować – to zależy wyłącznie od Twojej fantazji.

Ja bardzo lubię nosić VAIANĘ BLUE  i zestawiać ją z kozakami i ciepłym długim swetrem, ale możesz ją równie dobrze założyć do szpilek albo tenisówek na wiosnę.

Sukienki to w ogóle fajny temat. Spotykam się czasami z kobietami, które nie noszą sukienek, bo uważają, że będzie im zimno w chłodniejsze dni, albo że źle w nich wyglądają. Na zimne dni polecam ciepłe rajstopy (można teraz kupić naprawdę cieplutkie termiczne rajtaski, które grzeją na pewno o niebo lepiej niż jakiekolwiek spodnie). A jeśli chodzi o fason sukienki: próbujcie różnych modeli. Dla niektórych kobiet, które mają troszkę brzuszka, dobry będzie luźniejszy fason (taki jak na przykład elegancka sukienka EMPOLI), inne będą potrzebowały podkreślenia pięknej talii, jak w sukience BORDEAUX. Pamiętajcie tylko, żeby do mierzenia sukienki zakładać takie buty, jakie prawdopodobnie będziecie do niej nosić, bo żadna sukienka nie będzie dobrze wyglądała w zestawieniu z kapciami albo grubymi domowymi skarpetami.

dress
źródło: Pinterest, w górnym prawym rogu SUKIENKA PISA, w lewym rogu SUKIENKA EMPOLI

okulary

No dobra, zaspałaś do pracy, miotasz się po mieszkaniu, jakbyś dopiero się przeprowadziła i miała wszystkie rzeczy w kartonach. Zakładasz pierwszą lepszą bluzkę i spodnie (bo jeszcze nie czytałaś tego poradnika :), ale na resztę, to znaczy makijaż i włosy naprawdę nie masz juz czasu. Zerkasz w lustro i widzisz jakąś bladą, zaspaną i kompletnie niewyraźną postać, która na pewno nie jest Tobą. No, w każdym razie daleko jej do Twojego codziennego wizerunku.

Mam dla Ciebie radę: załóż OKULARY. Nawet, jeśli nie masz wady wzroku, ale pracujesz przy komputerze – warto mieć okulary tzw „zerówki” ze szkłami pokrytymi powłoką antyrefleksyjną, które minimalizują odblaski monitora. Ciekawe, grubsze oprawki potrafią skutecznie zamaskować brak makijażu i nadają twarzy charakteru. Niedrogie okulary możesz kupić w każdym optyku, gdzie od razu dobierzesz odpowiednie szkła, ale jeśli spodobają Ci się „zerówki” w jakiejś sieciówce – upewnij się, że możesz wymienić szkła na profesjonalne, gdyż często są one bardzo złej jakości i po prostu psują wzrok.

glasses
źródło: Pinterest

biżuteria

Kochamy duże kolczyki i wielkie bransolety! Takie dodatki odmienią nawet najprostszy zestaw w spektakularny outfit. Załóż jeansy, gładki t-shirt, marynarkę i duże kolorowe kolczyki, a będziesz wygladała jak milion $$$$$

Jeśli masz długie, rozpuszczone włosy – załóż szeroką bransoletę albo kilka wąskich zamiast kolczyków i podciągnij rękawy w marynarce. Będzie nonszalancko, ale ciekawie 🙂

earrings
źródło: Pinterest

jeansy

Fajna jest dzisiejsza moda: nie ma jednego wzorca tego, co jest modne i widać to doskonale w fasonach jeansów. Możesz znaleźć praktycznie wszystkie fasony, od rurek, boyfrendów, mamusiowych (takich z bardzo wysokich stanem), poprzez proste nogawki aż do dzwonów. Są ciemne, jasne, gładkie, z przetarciami, a nawet złożone praktycznie z samych dziur. Na pewno masz w szafie któreś z nich, bo to najlepsza rzecz, jaka została wymyślona w modzie.

Jeansy możesz nosić do wszystkiego i ze wszystkim zestawiać. Pamiętaj tylko, żeby trzymać się jednej złotej zasady: podkreślaj nimi swoją figurę zamiast chować się w bezkształtnych fasonach. Jeśli masz troszkę za dużo w biodrach i czujesz się z tym niekomfortowo – NIE WYBIERAJ LUŹNYCH BOYFRIENDÓW, tylko załóż wąskie i ciemne spodnie, a na górę luźniejszą marynarkę na jasną bluzkę (patrz punkt „Biały t-shirt lub koszula”). Dołóż do tego piękne kolczyki i możesz wychodzić z domu!

jeans
źródło: Pinterest

torebka

Na wybiegach królują małe torebki, w której zmieści się telefon i szminka, ale umówmy się – nosimy w torebkach całe swoje życie i takie puzdereczko może służyć na co dzień co najwyżej za portmonetkę 🙂 Ja mam w swojej torbie mnóstwo rzeczy: portfel, telefon, gruby notes, leki, skrawki tkanin, laptop obowiązkowo z myszką, termos z naparem i zestaw kosmetyków, których nigdy nie używam. Plus inne drobiazgi. I choć próbowałam nosić tylko małą listonoszkę, to na końcu i tak musiałam się przepakować do jednej z moich wielkich toreb, które pomieszczą wszystkie potrzebne rzeczy.

Duża torba jest tak charakterystycznym elementem sylwetki, że potrafi zdominować cały  look. Kiedy więc nie masz pomysłu na swoje ubranie – załóż coś neutralnego i dobierz wielką torbę. Nie musi być czarna – modne są wszystkie wzory i kolory świata, ważne, żeby ci się podobała!

big bag
źródło: Pinterest

 

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis zapraszamy Cię do śledzenia BLOGA. Wpadnij też do nas na facebooka do ultrakobiecej, otwartej grupy KOBIECY ŚWIAT EVERYDAYOFFICIAL.

Zostań naszą inspiracją! Poznajmy się bliżej!

Ania

Noworoczne postanowienia i dlaczego ich nie mam:)

Już od dawna nie obiecuję sobie, że cokolwiek zmieni się w moim życiu wraz z rozpoczęciem Nowego Roku. Jestem kompletnie pozbawiona silnej woli, a na dodatek uważam swoje życie za fajne i udane, a tym samym – nie widzę powodu, by cokolwiek w nim zmieniać 🙂

Każdy z nas ma jakieś noworoczne postanowienia. Rzucanie palenia, dieta, fitness (to lubię najbardziej!), zdrowe odżywianie. Lista bywa długa, postanowienia mocne, tyle że nasza silna wola kończy się zazwyczaj już w lutym…

 Ja już od dawna nie obiecuję sobie, że cokolwiek zmieni się w moim życiu wraz z rozpoczęciem Nowego Roku. Jestem kompletnie pozbawiona silnej woli, a na dodatek uważam swoje życie za fajne i udane, a tym samym – nie widzę powodu, by cokolwiek w nim zmieniać 🙂

A jednak… Zamiast postanowień mam PRAGNIENIA. Bo widzicie – pragnienia to są rzeczy, które naprawdę chciałoby się spełnić.

Jednym z moich największych pragnień jest wyjazd do Paryża na kilka dni. Nie na 2-3, ale na tydzień, żeby mieć czas poznać to piękne miasto, zagłębić się w galeriach, niespiesznie pić kawę w maleńkich kawiarenkach i spokojnie obejrzeć wszystko, co interesuje mnie w Luwrze.

Mam tez pragnienie rozwijania EVERYDAYOFFICIAL. Marzę o pięknych i funkcjonalnych ubraniach, o miękkich tkaninach i delikatnych dodatkach. Chciałabym, żeby się ta nasza mała firemka rozwijała i zyskiwała grono stałych klientek.

Pragnę żyć spokojnie. Bez pośpiechu, wariactwa, bez zwracania uwagi na drobiazgi, nie umytą podłogę czy naczynia w zlewie.

Pragnę zdrowia, więc odżywiam się najlepiej, jak tylko umiem, chociaż wiem, że można jeszcze lepiej.

I takie właśnie są moje przyziemne pragnienia… Nie rzucę palenia, bo nie palę. Alkoholu nie ograniczę, bo kieliszek wina do obiadu jest dla mnie dopełnieniem smaku potrawy. Powinnam się więcej ruszać, ale nienawidzę siłowni i biegania, zostaje więc joga, gorzej z wygospodarowaniem czasu na nią, ale że mam pragnienie zdrowia, to joga wpisuje się w nie idealnie.

A jakie są Wasze pragnienia?

IMG_7831

„Nike z Samotraki”
W wietrznych fałdach twych wiotkich
szat słyszę muzykę
Lotu, którego nie prześcigną ptaki
Czarująca bogini triumfu, o Nike
Co od wieków zdyszana leci z Samotraki
Pośpiech potężnych skrzydeł twych powietrze chłoszcze
Niosąc zwycięstwo, sławę i liście laurowe
Nie pragnę ich. I temu jedynie zazdroszczę
Dla, których w porywie swym straciłaś głowę
Leopold Staff

SUBIEKTYWNY, POZYTYWNY ALFABET CZTERDZIESTOLATKI CZĘŚĆ II

Kiedy myślę o kobietach, przychodzą mi na myśl… hormony. Ich poziom wyznacza nasze nastroje niczym busola Kapitana Jacka Sparrowa. Dół, góra, dół … góra. Hormony chodzą parami z humorami, prawie jak nieszczęścia.

G – JAK GADŻETY

Jestem sroką, a Ty? Uwielbiam dodatki, jestem gadżeciarą: kocham torebki, paski, wszelkiego rodzaju breloczki, etui, biżuterię, apaszki…. Która kobieta tego nie lubi? W dodatku moda bez akcesoriów nie istnieje. Wiem jedno – stanowią one fantastyczne wykończenie stroju i są najlepsze do podkreślania naszej osobowości. Stosując dodatki możemy sobie też pozwolić na odrobinę szaleństwa i nutkę ekstrawagancji. Kowbojski pasek, beret, lakierowana torebka – proszę bardzo, dlaczego nie? W końcu moda bywa niepoważną zabawą 😉 

Nasza sukienka BORDEAUX w towarzystwie:
botków z ćwiekami – ULMANI
torebki – FABIOLA
okularów – KochOptical
i beretu – Zara

H – JAK HORMONY

Kiedy myślę o kobietach, przychodzą mi na myśl… hormony. Ich poziom wyznacza nasze nastroje niczym busola Kapitana Jacka Sparrowa. Dół, góra, dół … góra. Hormony chodzą parami z humorami, prawie jak nieszczęścia. Może wynika to z naszej natury, bo my kobiety niestety częściej niż mężczyźni tracimy kontrolę nad emocjami i jak twierdziła Maria Czubaszek: „Kobieta z niczego jest w stanie zrobić obiad i awanturę”. Poza tym  „Faceci to są tacy szczęściarze, że nas mają. Idzie facet szukać czapki, mówisz mu gdzie jest, wraca, mówi, że nie ma. Idziesz z nim i k*rwa jest. Magia.”

Trochę te hormony przeszkadzają nam w życiu, ale bez nich też kiepsko: skóra robi się cienka i delikatna, uderzenia gorąca walą w nas falami jak sztorm na Bałtyku. Kto przeżył, ten wie, jak to jest oblać się wrzątkiem a potem wskoczyć do przerębla. Pół biedy, kiedy to się dzieje w domu, ale kiedy masz do poprowadzenia ważne szkolenie i oblewają cię na przemian zimne i gorące poty – wtedy zaczynasz marzyć o natychmiastowej ucieczce pod prysznic. A jeszcze lepiej – skoku do basenu pełnego chłodnej wody.

Tak, dokładnie tam chciałaby się znaleźć każda kobieta, która odczuwa skutki menopauzy 🙂
Źródło: PINTEREST

I – JAK INTELEKT

To bodaj najseksowniejsza część Twojego ciała. Męskiego z resztą też. Maria Czubaszek powiedziała „(…) nie wierzę, że jak ktoś hoduje bicepsy jak arbuzy, to może mieć jeszcze mózg. Mózg? Pomiędzy takimi mięśniami? Musi wyglądać jak orzeszek. A mózg to najseksowniejszy męski organ. Prawdziwa tragedia to przystojny facet ale durny i bez poczucia humoru”. A ja dodam, że prawdziwa tragedia to kobieta piękna jak bogini i pusta jak bęben Rolling Stones’ów. 

Z drugiej strony – oburza mnie łączenie intelektu z urodą. Znam wiele kobiet, które powielają stereotyp „ładna, ale na pewno głupia” myśląc o innych kobietach. Naprawdę? Trzeba być bezkształtną brzydulą, żeby mieć sprawnie działający mózg? Znam cała rzeszę kobiet, które są piękne i mądre, a na dodatek odważne w życiu: prowadzą firmy, wychowują dzieci, wspierają inne kobiety. No i kurcze – są po prostu swietnymi laskami bez względu na wiek, wagę i również – wygląd.

Ilona Adamska – inteligentna i piękna kobieta. 
Niezwykle pracowita: właścicielka agencji P.R., wydawczyni dwóch dużych portali, modelka, businesswoman. Kobieta – orkiestra w naszej sukience BORDEAUX

J – JAK JAKOŚĆ

Czy wiesz, że od słowa JAKOŚĆ do JAKOŚ dzieli nas jedna, jedyna głoska…….???

Cokolwiek robisz w życiu nadaj temu odpowiednią jakość. Nie zgadzaj się na bylejakość, tymczasowość  i wieczne prowizorki. Jesteś warta wszystkiego co najlepsze. Dlatego wybieraj mądrze – otaczaj się inspirującymi ludźmi, dbaj o siebie, poszukaj fajnej pracy   i kupuj porządne ubrania i buty. W pewnym momencie życia lepiej mieć mniej rzeczy, ale zdecydowanie lepszej jakości. Podobnie sprawa wygląda ze znajomymi – życie weryfikuje przyjaźnie i z biegiem lat okazuje się, że zostają przy nas ludzie, którzy może nie byli najbliżej nas, ale są lojalni i pomocni. To oni są prawdziwymi przyjaciółmi, a ich jakość poznajesz wtedy, gdy zaczynasz osiągać sukcesy.

Jeśli szukasz porządnych rzeczy – patrz na składy (metka w wewnętrznym szwie ubrania). Poliester Cię nie zabije, ale im mniej tym lepiej, w końcu nikt nie lubi nosić plastiku. 
Nasz płaszcz TAKE CONTROL uszyty jest z wyjątkowej mieszanki wełny i kaszmiru, co znaczy, że jest bardzo ciepły i bardzo lekki 🙂

K – JAK KOBIETA

Wygrałaś na loterii – urodziłaś się kobietą. Możesz wszystko. Jesteś mądra, piękna, silna, wrażliwa. Potrafisz kochać i nienawidzić, walczyć i poświęcać się, zdobywać i opiekować się. W jednej chwili potrafisz przemienić się z zagubionej dziewczynki w seksownego wampa. Możesz wszystko…!

Pamiętaj że nasza siła bierze się również z kobiecej solidarności i wsparcia które sobie nawzajem okazujemy. Od wielu lat musimy walczyć o swoje prawa, przypominając wciąż na nowo, że jesteśmy mądre, świadome i wartościowe. Walczymy o równouprawnienie w zarobków i obowiązków domowych, a jednocześnie potrafimy sobie robić eleganckie świństwa: obmawiać za plecami, wyśmiewać, wytykać krzywego zęba albo za duże pośladki, a potem udawać świętoszki. Same wtłaczamy się w jakieś ramy społeczne, które nas uwierają i chcemy, by inne kobiety również w nich tkwiły.  Gramy narzucone przez wieki role matek – cierpiętnic, matek – praczek i sprzątaczek, kobiet – gospodyń domowych. A przecież nie musi tak być.

Pamiętaj, że masz prawo do decydowania. Chcesz być pełnoetatową mamą i żoną – w porządku. Chcesz zarządzać korpo, lub prowadzić ciężarówkę – też w porządku. Nie musisz grać niewygodnych Ci ról, nie musisz spełniać oczekiwań, nie musisz poświęcać wszystkiego. Możesz się spełniać, realizować, być szczęśliwą i jednocześnie kochać i być dobrą dla bliskich. 

Ilona jest dla mnie przykładem kobiety, która swoją działalnością wspiera inne kobiety: dzięki niej udało nam się zebrać całkiem pokaźną sumę dla Stowarzyszenia Niebieski Motyl na organizację warsztatów dla pacjentek onkologicznych.
Ilona ma na sobie: 
płaszcz TAKE CONTROL
sukienkę CLAIRE

L – JAK „LUBIĘ TO!”

Rób to co lubisz! Rób to jak najczęściej i z przyjemnością – na zdrowie! endorfiny to szczęście, a szczęście ładuje Twoje akumulatory. Jeśli lubisz śpiewać – śpiewaj! Tańczyć – tańcz, uprawiać seks – kochaj się! Żeglować – pływaj! Chodzić po górach? – zdobywaj szczyty, jeździć na rowerze? – pedałuj! Jeść – smakuj! Pichcić – gotuj! Bądź dobra dla siebie, wykorzystuj swój czas najlepiej jak potrafisz. Masz go tylko raz i przeżyty – już nie wróci 🙂

Ł – JAK ŁAKOCIE

Która kobieta nie lubi tiramisu, brownie czy lodów śmietankowych? Bo co lepiej koi smutki i gorzki smak niepowodzenia niż słodycze? Fakt, że po nich jeansy robią się ciaśniejsze – trzeba uważać, ale odrobina luksusu od czasu do czasu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Prawda? Po za tym czekolada robiona jest z kakao, a kakao to roślina, rośliny to zdrowie… więc w sumie…. o co ten cały szum? 

W sumie to zdjęcie jest najlepsza ilustracją do obydwu liter 🙂
„LUBIĘ TO” i „ŁAKOCIE” zawsze idą w parze:)
Ilona ma na sobie prototyp naszej nowej sukienki.

SUBIEKTYWNY, POZYTYWNY ALFABET CZTERDZIESTOLATKI CZĘŚĆ I

A – JAK AKCEPTACJA

Masz już czterdzieści lat i coś nie coś o życiu już przecież wiesz. Z czym zatem kojarzy Ci się słowo akceptacja?  Akceptacja to takie słowo – „wytrych”, który pomaga mierzyć się z wszelkimi problemami i kłopotami w Twoim życiu. Najprostsza definicja akceptacji to pogodzenie/godzenie się z czymś czego zmienić nie możesz lub z jakiś powodów nie potrafisz. Pomyśl, ile czasu, energii i uwagi poświęciłaś na walkę z rzeczami, których i tak nie udało Ci się zmienić. 

Pamiętaj, że akceptacja zawsze ma co do zasady wydźwięk pozytywny, nie można jej zatem mylić z poddawaniem się, odpuszczaniem, rezygnacją czy przegrywaniem. Akceptacja to świadoma zgoda na coś, nie jest czynnością dokonaną, a procesem, który należy codziennie ćwiczyć i powtarzać. Akceptacja to tez swojego rodzaju WYBÓR.

Mówi się, że akceptacja ma dodatni odcień znaczeniowy:)
Sweter GRAFIT

B – JAK BOGACTWO

Kiedy myślisz o bogactwie – jaka jest pierwsza rzecz, która pierwsza przychodzi Ci na myśl? Oczywiście pieniądze! Z mojego punktu widzenia środki materialne powinny służyć do zaspokajania potrzeb, realizowania się, budowaniu stabilizacji i zapewnieniu sobie bezpieczeństwa oraz spełnianiu pragnień i sprawiania sobie przyjemności. Jeśli nie urodziłaś się bogata, jedyną drogą do posiadania pieniędzy jest …. praca. Nie Mam nic złego w tym, że chcesz się realizować, że marzysz o sukcesie. Pamiętaj, że to Ty decydujesz, gdzie, ile i jak będziesz pracować. W Tobie jest siła i możliwości. 

Niezależnie od tego co materialne, jako dojrzała kobieta wiem już, że absolutnie najcenniejszymi rzeczami na świecie jest rodzina, przyjaciele i zdrowie. Są to wartości nieprzeliczalne na żadne pieniądze. Pracuj więc, realizuj się i zarabiaj, mając z „z tyłu głowy”, że najcenniejszym bogactwem jest czas i dane nam życie. 

Żadne pieniądze nie zastąpią radości drobiazgów. Wyjdź z domu, odetchnij, ciesz się słońcem.
Sukienka PEONY

C – JAK CIAŁO

Jako niemal czterdziestolatce wreszcie udało mi się zrozumieć, że moje Ciało to Mój dom. Najlepszy i jedyny jaki kiedykolwiek miałam i będę mieć. Nie mogę go wyrzucić, wymienić ani oddać, w moim interesie jest zatem zadbanie o jego kondycję i wygląd. Dlatego wszelkie zabiegi nie traktuję jako kary a jako przyjemność. Robię co mogę, ale nie oczekuję, że stosowanie jakiegoś drogiego kremu, zmieni mnie z powrotem w dwudziestolatkę. Ja nawet wcale nie chce nią być, ten czas mam już przecież za sobą.

Bycie czterdziestolatką daje mi pewną przewagę – jestem bardziej świadoma, pewna siebie i swojej wartości, nauczyłam się akceptować swoje mankamenty, nie walczę już ze sobą, przekłada się to również na świadomość mojego ciała, swojej kobiecości. Na to jaki sygnał wysyłam światu. Jeśli akceptuję swoje zmarszczki (ba, nawet je lubię!), uśmiecham się często, to jestem bardziej sexy i podobam się nie tylko sobie. Tak to działa! Jeśli widzisz siebie jako piękną, seksowną, dojrzałą kobietę taką zobaczy Cię świat! 

Nie ważne, że masz zmarszczki, kurze łapki i cellulit to sprawa absolutnie drugorzędna. Pamiętaj, że każdy wiek ma swoje prawa, jesteśmy piękne w każdym wieku i rozmiarze, tylko czasami nie umiemy siebie dostatecznie docenić. 

Czasu nie zatrzymasz, wielu rzeczy nie zmienisz

– Precz z doskonałością! Bądź sobą!

Dojrzałość nie oznacza stateczność. Nosimy krótkie sukienki i wysokie szpilki, chodzimy na imprezy i czasami pijemy za dużo wina 😉 Ale robimy to wyłącznie dla własnej przyjemności!
Sukienka FLORENCJA już wkrótce dostępna na 
http://everydayofficial.com

D – JAK DAMA

Bycie damą, wcale nie jest sprawą prostą. Przygotowując subiektywny, pozytywny alfabet czterdziestolatki zadałam sobie trud odnalezienia definicji damy, zapytałam „wujka gogle”. I oto co się okazało. Zgodnie z definicją dama to elegantka, kobieta reprezentacyjna.

 Prawdziwa dama nigdy:

  1. Nie sypia z kim popadnie (rozumiem, że to sam tyczy się dżentelmenów);
  2. Nie pali;
  3. Nie upija się (żegnaj prosecco);
  4. Nie bałagani (że co?);
  5. Nie używa wulgaryzmów (odpadam!);

A dodatkowo:

  1. Zawsze ubiera się odpowiednio;
  2. Jest grzeczna.

Chyba jednak definicje googla nie bardzo przypadają mi do gustu. Wymyśliłam więc własną interpretację tego słowa.

Dla mnie dama, to kobieta, która ma klasę. Jest taktowna i wyważona, ale zarazem odważna, nie krzywdzi innych i staje w obronie słabszych, zna swoją wartość, często się uśmiecha, jest inteligentna, otwarta i nawet w pokutnym worze wygląda jak milion dolców. 

Chyba każda z nas zna Krystynę Jandę – prawdziwą damę polskiego teatru. I choć nie ma wiele wspólnego ze słownikowym pojęciem DAMY, to każda z nas chciałaby mieć tyle klasy co ona.
fot.: Adam Kłosiński

E – JAK ENERGIA

Ponieważ nasz alfabet jest pozytywny, pominiemy temat wszelkiego voo-doo, wampirów energetycznych, hejterów, zazdrośników etc. Skupimy się na energii pozytywnej, takiej która swoje źródło ma w dobrych intencjach, pozytywnych wibracjach, dobrych życzeniach.

Na pewno spotkałaś się ze stwierdzeniem, że wszystko, co wysyłasz światu otrzymujesz z powrotem z podwójną mocą. Jestem absolutną zwolenniczką tej teorii. Całkiem niedawno zetknęłam się z takim zdaniem: „Kimkolwiek jesteś, życzę Ci dobrze!”. Jestem fanką tego tekstu! W tym jednym krótkim zdaniu zawiera się cała definicja dobrej energii. Kimkolwiek jesteś życzę Ci dobrze! Jeśli będzie Ci się układać, będziesz szczęśliwa i spełniona, może któregoś dnia spotkamy się na ulicy i obdarzysz mnie najpiękniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałam. Twoje szczęśliwe życie będzie miało wpływ na twoje otoczenie – na współpracowników, rodzinę, a nawet na panią w warzywniaku. Niech Ci się wiedzie!

Pamiętaj, że wszystkie życzenia, które wysyłasz do czasu i przestrzeni w końcu się spełniają. Nie życz więc nikomu źle, bo może ono wrócić do Ciebie w najmniej spodziewanym momencie.
źródło: Pinterest

F – JAK FLIRT

Słowo flirt pochodzi od starofrancuskiego conter fleurette, co znaczy „(próbować) kusić”. Dla mnie to gra między dwojgiem osób, na którą składają się gesty, język, mowa ciała, pozy. Ta zabawa bywa niezwykle przyjemna i według mnie nie ma w niej absolutnie nic złego. Flirt najczęściej rozpoczyna kontakt wzrokowy, czasami okazjonalny dotyk, droczenie się etc. Flirt jest częścią naszej nieco pokręconej kobiecej natury! Warto to …. Zaakceptować. Akceptacji szukaj pod literką A.

Hmmm, a może by tak poflirtować z własnym partnerem…?
źródło: Pinterest